środa, 16 sierpnia 2017

Kanał Koryncki - nasza przygoda


 "ZANIM WYBIERZESZ CEL W ŻYCIU, SPRAWDŹ, CZY MASZ CZYM DO NIEGO STRZELAĆ" 
- Wojciech Wiercioch

Miejsce, w którym zapiera dech w piersiach, a swoim ogromem wzbudza jednocześnie przerażenie i zachwyt. Taki właśnie jest Kanał Koryncki.



Nasza historia

Postanowiliśmy się wybrać w stronę Kanału Korynckiego i zatapianego mostu, a że nasza podróż do Grecji była bez samochodu stwierdziliśmy, że pójdziemy piechotą. Z miejscowości, w której mieszkaliśmy, mieliśmy zaledwie 3 km wzdłuż wybrzeża. Spacerek przecież. Jednak ja miałam nieustające nadzieje, że namówię Mateusza na nieco dłuższą przechadzkę - wzdłuż Kanału Korynckiego, 7 km. Przecież nie tak dużo, myślałam. Ale wtedy jeszcze nie wpadłam na to, że będzie trzeba wrócić.




Wyszliśmy o świcie, no dobra, po śniadaniu i kawie... było już gorąco, skwar. Radośni i pełni życia, podziwiając okoliczną roślinność dotarliśmy do Kanału Korynckiego i opuszczanego mostu. Pierwsze wrażenie? Powalające. Most, jedyny taki, przynajmniej dla mnie. Nieco przerażający, bo drewniany, ale dzięki niemu z poziomu wody można zobaczyć cały Kanał. Przeszliśmy spokojnie na drugą stronę. Wokół panował spokój, w pobliżu spotkaliśmy jedną restaurację, w której można było kupić coś do picia, oczywiście wzięliśmy zbyt mało wody.



Czekaliśmy kilkanaście minut, aż zaczęły zjeżdżać się samochody, z których wybiegali ludzie z telefonami i aparatami. Ja oczywiście, nie chcąc przegapić najważniejszego momentu podbiegłam do brzegu z aparatem. Most zaczął się obniżać, zanurzał się coraz głębiej, aż zniknął całkowicie. Tam gdzie wcześniej przejeżdżały samochody, przepływały łodzie. Fantastyczny widok. Kiedyś podczas jednej z wypraw po Polsce obserwowałam obrotowy most w Giżycku, równie ciekawy, ale o wiele mniejszy.


Kiedy most powrócił do wcześniejszego stanu, a ja wszystko udokumentowałam, stwierdziliśmy, że pójdziemy spacerkiem wzdłuż Kanału Korynckiego. Na początku było wspaniale i wesoło, chociaż upał dawał się we znaki, a do końca daleko.


Widoki nieziemskie, sam Kanał i jego monumentalne ściany robiły ogromne wrażenie, a przepływające w dole statki tylko potęgowały to uczucie.




Szliśmy tak spory kawał drogi, podziwiając widoki, aż w pewnym momencie, idąc, zgubiłam buta. Zerwały mi się paski od sandałów. No i co teraz zrobić? Nie mając nic w plecaku (żeby był lżejszy), co mogłoby się przydać do naprawy. Szukaliśmy wokół czegokolwiek, ale cóż można znaleźć w polach i sadach oliwnych. Przypomniało mi się, że mam wydrukowane kartki z opisami i historią Kanału Korynckiego, które były spięte zszywką. Tą właśnie zszywką Mateusz naprawił mi sandał i tak szliśmy przez kolejne kilometry.



Założyliśmy sobie wtedy cel. Chcieliśmy przejść wzdłuż Kanału Korynckiego i dojść do Zatoki Sarońskiej, niestety, nie daliśmy rady. Dotarliśmy do Mostu Korynckiego, gdzie dowiedzieliśmy się, że pozostało nam jeszcze 5 km. Przeraziliśmy się, bo nie jesteśmy specjalnie wysportowani, ani nawet na co dzień dużo nie maszerujemy, byliśmy zmęczeni, głodni i spragnieni wody, postanowiliśmy zawrócić. Niestety tak czasami bywa z celami, które sobie założymy, nie jesteśmy w stanie im podołać. Brakuje nam sił, odwagi, odpowiedniego przygotowania. Wcześniej nie sprawdziliśmy dokładnie drogi. Organizm nie był w stanie dłużej wytrzymać temperatury jaka tam panowała. Zapytaliśmy o najbliższy przystanek i tam się udaliśmy. Czekaliśmy na autobus około godziny, miewając myśli, że już nie przyjedzie, w końcu wróciliśmy szczęśliwi do miejscowości, w której mieszkaliśmy. Kiedy po powrocie sprawdziliśmy trasę, okazało się, że do celu mieliśmy 2 km.



Pamiętajcie, aby osiągnąć cel i nie ponieść porażki trzeba mieć wytyczony plan, sprawdzoną drogę i być przygotowanym.

"CELEM NIE JEST OSIĄGNIĘCIE CELU, ALE DĄŻENIE DO NIEGO" 
- Lech Konopiński

Ważna też jest sama droga do celu, nieistotne czy osiągniemy to co sobie założymy, ale to co wyniesiemy z tej wędrówki i czy naniesiemy poprawki przy kolejnej próbie.

Mam nadzieję, że coś z tej zawiłej historii wyciągniecie, a także, że nam się to udało i damy radę osiągnąć swój cel, przy busie. Mamy plan, wiemy co robić i jesteśmy przygotowani, nie wiemy tylko czy zmieścimy się w czasie, który sobie założyliśmy. Chcielibyśmy Wam bardzo podziękować za wsparcie i za to, że w nas wierzycie.



Informacje praktyczne

SKRÓCONA HISTORIA
Kanał Koryncki oddziela od Grecji półwysep Peloponez, łączy Zatokę Koryncką (morze Jońskie) z Sarońską (morze Egejskie). Ma około 6 km długości. Pierwsze plany - Periandra, pojawiły się w VI w p.n.e, jednak on wybudował drogę służącą do przeciągania statków na belach, której pozostałości możemy oglądać do dziś. W 67 roku Neron rozpoczął budowę Kanału Korynckiego.

Zatapiane mosty znajdują się na dwóch krańcach Kanału, opuszczane są do głębokości 6 m. Zostały wybudowane w 1988 roku.


AUTOBUSY
Autobusy odjeżdżają z Lutraki przy ulicy El. Venizelou łączącej się z Periandrou (mapka poniżej)
Koszt biletu z Lutraki do Korytu to 1,80 euro. Z Mostu Korynckiego do Lutraki - 1,90 euro.
O przystanki przy drogach trzeba pytać ludzi w pobliżu, ponieważ są nieoznaczone w żaden sposób, a czasami to tylko budka lub ustalone miejsce.





Pozdrawiam serdecznie
Dagmara








4 komentarze:

  1. Chętnie przeszłabym tę trasę, oczywiście biorąc sobie do serca wszystkie uwagi we wpisie. A kanał robi niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trasa jest bardzo urokliwa, ale też wymagająca. Mam nadzieję, że kiedyś przejdziesz tę drogę :)

      Usuń

Copyright © 2016 Dziennik Fotograficzny , Blogger