poniedziałek, 16 października 2017

Czy warto się tam wybrać? Jeziora Plitwickie - Wyprawa Bałkany #1




Wiele wyjątkowych chwil, wspaniałych miejsc, ciekawych ludzi i niezapomnianych przygód. Setki kilometrów za nami! Rozpoczynamy serię relacji z wyprawy Bałkany 2017! 






Trasa przebiegała następująco: Polska - Słowacja - Węgry - Słowenia - CHORWACJA - CZARNOGÓRA - ALBANIA - Czarnogóra - Bośnia i Hercegowina - Chorwacja - Węgry - Słowacja - Polska





Zrobiliśmy 3500 km w 12 dni, wydaliśmy łącznie 1500 zł. Codziennie spaliśmy gdzie indziej, zobaczyliśmy mnóstwo ciekawych miejsc i poznaliśmy ich historię. Nasze codzienne, mobilne relacje mogliście śledzić na bieżąco na Instagramie i Facebooku, od dzisiaj rozpoczynamy serię wpisów z dużą ilością zdjęć, naszymi przygodami i praktycznymi informacjami.


Zamek w Bratysławie

Naszym pierwszym celem były Jeziora Plitwickie, chcąc dotrzeć tam jak najszybciej w Słowacji wybraliśmy płatne autostrady, powrotną trasą jechaliśmy drogami niepłatnymi i teraz wiemy, że wtedy dobrze zrobiliśmy kupując winietę, czas podróży bardzo się skraca, a drogi nie prowadzą zakrętami po stromych górach (poniżej informacje odnośnie kosztów). W Węgrzech postanowiliśmy nie kupować winiety, trzeba wtedy uważać, żeby nie wjechać na drogę, która oznaczona na początku jest literką M.




Po drodze Mateusz musiał dokręcić nieustająco zmieniające swe położenie od podmuchów wiatru lusterko. 






Do Plitwickich Jezior dotarliśmy drugiego dnia w nocy, niestety busik nie wytrzymał takiej trasy i postanowił zgasić światła, żebyśmy przypadkiem nie pojechali dalej. A poważnie, kiedy dotarliśmy do Jezior Plitwickich po wyłączeniu silnika i ponownym uruchomieniu straciły się światła. Podczas włączania przełącznika świateł włączały się wycieraczki, Mateusz do późna w nocy próbował to naprawić.




Spaliśmy przed wjazdem na parking przy wejściu nr 2 do Jezior, na szczęście, stojąc pod znakiem zakazu zatrzymywania, nikt nie kazał nam stamtąd odjechać, pomimo, że ochrona pojawiła się zamknąć wjazd i toalety. Być może zauważyli, że mamy awarię. Rankiem, kiedy światła w samochodzie nie były już potrzebne, odjechaliśmy na pobliski parking przy stacji benzynowej. Kolejny dzień spędziliśmy prawie cały na naprawie. Okazało się, że winny był przekaźnik.



Kiedy wszystko było już w porządku poszukaliśmy miejsca na nocleg, by kolejnego dnia pójść do Parku. Podjechaliśmy pod nieczynny ośrodek narciarski, sądząc, że skoro nie ma sezonu na narty, to nie będziemy nikomu przeszkadzać. Myliliśmy się, po pewnym czasie na szybie drzwi naszego busika rozległo się donośne pukanie, po otworzeniu drzwi usłyszeliśmy "Security Service, prosimy odjechać na pole kempingowe". No cóż, staliśmy na terenie Parku Narodowego, ochrona była wzmożona. Z taką sytuacją spotkaliśmy się tylko raz podczas całej wyprawy. Pojechaliśmy na parking przy stacji.




Kolejny dzień był już o niebo lepszy. Z samego rana poszliśmy do Parku Jezior Plitwickich (ceny biletów, trasy poniżej). 





Na długości 8 kilometrów rozciąga się 16 jezior. Ale jak powstały wodospady, którymi połączone są zbiorniki wód? W wyniku osadzania się wapnia obecnego w podłożu, ten proces trwa nieustannie, dlatego krajobraz będzie się zmieniał. No dobra. A jak to było naprawdę? Dawno temu była susza, wyschły wszystkie wody w tych terenach, mieszkańcy nie wiedząc co począć udali się do Czarnej Królowej, słynącej z urody i niebywałego okrucieństwa. Błagali ją o pomoc, ta przybyła ze swym orszakiem i wywołała burzę, padało tak długo, aż powstały Jeziora Plitwickie.




Tworząc pierwszy Park Narodowy w Chorwacji, powstały w 1949 roku, który trzydzieści lat później UNESCO wpisało na Listę Światowego Dziedzictwa.





Uważajcie na niedźwiedzie! My nie spotkaliśmy, ale jest znak, w Parku tym żyją niedźwiedzie brunatne, kuny, rysie, lisy, wydry, a nawet wilki.





Jeśli się tam wybieracie, to tylko jesienią! O tej porze roku to miejsce jest niesamowicie urokliwe. Te wszystkie odcienie żółcieni, brązów i czerwieni odbijających się w mieniącej szmaragdem i lazurem wodzie przenoszą w zupełnie inny świat. A do tego jest o wiele mniej turystów co latem, ale niestety, nadal jest ich całkiem sporo. Jak mawiała moja nauczycielka historii sztuki: "Jeśli coś jest na liście UNESCO, to znaczy, że jest NAJ i trzeba to zobaczyć". Plitwickie Jeziora są zdecydowanie "naj", są skarbem Chorwacji, ale ilość turystów powala. Człowiek nie jest w stanie zanurzyć się w refleksji w otoczeniu takiego piękna natury.





Na kładkach ciężko się przecisnąć pomiędzy tłumem ludzi uporczywie trzymających w ręku kijek do selfi, co kawałek robiących sobie zdjęcie. 




Trasę B, którą oznaczono na 3 - 4 godziny, przeszliśmy w dwie godziny! A dlaczego? Chcąc pospacerować w spokoju, czym prędzej wyprzedzaliśmy wycieczkę jedną, następnie wyłaniającą się drugą, trzecią i kolejną. Nie było końca. Trzeba było iść grzecznie w sznureczku, aż do miejsca postoju łódek, które przeprawiały na drugi brzeg do wyjścia lub na trasę C. 






Kiedy sto osób władowało się na pokład stateczka (Tak sto! Tyle było kapoków, pisało na tabliczce, później z niedowierzaniem policzyliśmy ludzi) dotarliśmy do brzegu, gdzie niektóre wycieczki kończyły swoją trasę, a my poszliśmy dalej trasą C.  Tam już było o wiele lepiej. 





Zdarzały się momenty, że byliśmy tylko sami i przez chwilę mogliśmy spacerować podziwiając dzieło natury. Trasa wiła się drewnianymi kładkami ponad turkusową wodą odbijającą w blasku słońca wszystkie odcienie jesiennych drzew. Jeziora te są tak przezroczyste, że ukazują swe głębiny i przedstawiają swych mieszkańców, takich jak raki i różne gatunki ryb. Jest takie miejsce gdzie na samym dnie można dojrzeć milion mieniących się monet z różnych krajów. Dlaczego? Na szczęście? By powrócić w to miejsce? 




Drewniana ścieżka zmieniła się w leśną, piętrzącą się coraz wyżej, aż do miejsca, w którym zatrzymywał się autobus, składający się z trzech wagonów, odwożący do punktu wyjścia.





Czy warto pójść na Jeziora Plitwickie? Zdecydowanie tak! Warto, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość i najlepiej wybrać się tam poza sezonem letnim.





Informacje praktyczne:

Winieta na autostrady w Słowacji na 10 dni to koszt 10 euro, na 20 dni - 20 euro 

Ceny biletów wstępu do Narodowego Parku Jezior Plitwickich (dane 2017 rok): 

kwiecień - czerwiec, wrzesień - paździrnik: 
normalny - 110 kn; ulgowy; studenci - 80 kn; dzieci -55 kn; dzieci poniżej 7 lat - bezpłatnie

lipiec - sierpień: 
normalny - 180 kn; studenci - 110 kn; dzieci - 80 kn; dzieci poniżej 7 lat - bezpłatnie

Bilet obejmuje wszystkie trasy, niezależnie od tego, którą wybierzemy. W cenie mamy przejazd łodzią i autobusem do punktu wyjścia.

Opłata za parking:
motocykl - 0 kn / h
samochód osobowy - 7 kn / h
kamper - 70 kn / dzień

VW T3 liczono jako samochód osobowy

Trasy:
Do wyboru jest 8 tras, polecamy wejście nr 1 oraz trasę C. Warto wybrać się rano. Trasy z wejścia nr 1:
A - 2 - 3 godziny;
B - 3 - 4 godziny;
C - 4 - 6 godzin (nam zajęło około 5 godzin);
K - 6 - 8 godzin;
G2 - 3 - 4 godziny.

Godziny otwarcia: 
lato - od 7 do 20
wiosna, jesień - od 8 do 18

Co zabrać ze sobą? Wodę, coś do przekąszenia, wygodne obuwie.


Pozdrawiam serdecznie

Dagmara



Zobacz kolejny wpis:

Księżycowa wyspa Pag część 1- wyprawa Bałkany #2

http://dziennik-fotograficzny.blogspot.com/2017/10/ksiezycowa-wyspa-pag-czesc-1-wyprawa.html

12 komentarzy:

  1. Teraz powinien pojawić się tu jakiś Chorwat i krzyknąć: "Chorwacja to nie Bałkany". Sama mam problem, gdy rozmawiam z Chorwatami i pada nazwa mojego bloga. Muszę zawsze tłumaczyć, że "piszę o Bałkanach i... Chorwacji". Trochę to chore, bo geograficznie należą do Półwyspu (przynajmniej częściowo), a dodatkowo byli w Jugosławii, co sprawia, że ludzie kojarzą ich z Bałkanami. A co do Plitwic - warto! Moje marzenie to zobaczyć je zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą! Tak jak piszesz, część dalmatyńska jest już zaliczana jako Bałkany, z pewnością często prowadzi to do nieporozumień i oburzeń Chorwatów. W tym przypadku jest dokładnie tak samo jak z Twoim blogiem. Słowo "Bałkany" dotyczy naszej całej ostatniej wyprawy, a ten wpis jest pierwszy, stąd w tytule - BAŁKANY #1 :)
      Plitwice zimą muszą być naprawdę wyjątkowe! :)

      Usuń
  2. Pięknie to wyglada. Te kolory w parku. Uwielbiam taka słoneczna jesień 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Te wszystkie kolory mieniące się w słońcu - coś niesamowitego :)

      Usuń
  3. Już po pierwszym zdjęciu wiem, że warto! Marzę o podróży do Chorwacji, mam nadzieję, że uda się już wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dziennik Fotograficzny , Blogger